Blokowiska Lublina

Bogate informacyjnie a niezwykle interesujące w swej treści okazało się poniedziałkowe spotkanie RC Lublin Centrum w dniu 16 luty 2026 r. z udziałem guest speakerki red. Małgorzaty Domagały z Teatru NN, delegacji lubelskiego Rotaractu i b. członka klubu PP Marka Gromaszka. Na wstępie Prezydent RC Marek Wieczerzak, wiceprezydent Albert Czajka i PP Mateo Karczmarczuk poinformowali zebranych o stanie przygotowań do obchodów XXX-lecia Klubu (15-17 maja br. w Hotelu „Focus”). Zarząd RC Lublin Centrum jest Komitetem Organizacyjnym obchodów XXX-lecia Klubu (Mateo jest subkomitetem). Gala Dinner, na której powinniśmy być wszyscy + żony — koszt 380 pln/os. Stroną www klubu na XXX lecie zajmuje się Jurek Paradziński. Padła też propozycja o składce w wysokości 230 płn/oś na medale Paula Harrisa. Mateo - koordynator większości realizowanych przez Klub projektów humanitarnych omówił realizację kontynuowanych i też już zamkniętych projektów klubowych m.in. projekt „Drohobycz”. Poinformowano również o aktywnym uczestnictwie naszej delegacji w Balu Charytatywnym RC Chełm i planowanym na 17 marca br. Seminarium RC Zamość, którego jesteśmy współorganizatorem. Udział w Seminarium zgłosiło większość klubów naszego Dystryktu, delegacje rotarian z USA, ambasadorzy Słowenii i Ukrainy.
Delegatki lubelskiego RotarActu Weronika Jedlina i Ania Szkolna opowiedziały o realizowaniu 2 projektów: Baobab – nauka języków obcych i Poland Trip – pokazanie historii, kultury etc naszego miasta dla gości z zagranicy (3 dziewczyny i 3 chłopaków). Zwróciły się do nas z prośbą o pomoc w zorganizowaniu 2 noclegów 6/7 i 7/8 maja b.r. dla tych gości.
Guest speakerkę red. Małgorzatę Domagałę przedstawił z charakterystyczną swadą nasz Kolega Marek Gromaszek, który z właściwą mu pasją i znawstwem tematu włączał się w tok prezentacji p. Małgosi.
Małgorzata Domagała – absolwentka historii sztuki KUL i Polskiej Szkoły Reportażu. W latach 2007-2024 dziennikarka Gazety Wyborczej w Lublinie, w której poza pisaniem o aktualnych wydarzeniach, zajmowała się tematami związanymi z architekturą, przestrzeniami publicznymi czy designem. Obecnie pracuje w Domu Słów będącym częścią Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN” w Lublinie, gdzie jest redaktor prowadzącą czasopisma PA.RA.

Małgorzata Domagała zaprosiła nas na spacer po lubelskich bloko-wiskach. Zajrzeliśmy na osiedle Mickiewicza, gdzie przepaloną żarówkę zgłaszało się „klatkowemu”, i na wymykające się schematom osiedle Słowackiego. Odwiedziliśmy mieszkańców na Kalinowszczyźnie, Tatarach, Czechowie czy Bronowicach, powspominaliśmy, daliśmy się za-skoczyć historiami, malowniczymi zakątkami, niepowtarzalnymi sma-kami i zdjęciami z domowych albumów. Przeszliśmy się wśród bloków drogą do szkoły i przedszkola, weszliśmy do kultowych sklepów i przy-pomnieliśmy sobie miejsca najlepszych dziecięcych zabaw. Blokowiska z PRL mają wiele minusów, ale wciąż przyciągają no-wych mieszkańców. Może czasem uciążliwie słychać sąsiadów, brakuje miejsc parkingowych, łazienki i kuchnie bywają za ciasne, ale wielu lublinian z sentymentem myśli o beztroskich latach spędzonych na trzepaku przed klatką.
„Jesteś dziewczyną z Tomaszowa Lubelskiego, gdzie mieszkałaś w domku jednorodzinnym i do Lublina przyjechałaś na studia w 2002 roku. Zamieszkałaś w bloku przy Alejach Racławickich.
– I byłam przeszczęśliwa. Miałam wreszcie miasto. Bo to moje osiedle w Tomaszowie było raczej nudne, niewiele działo się popołu-dniami. A tu trafiłam od razu do centrum. Lubiłam dźwięk ulicy, nie przeszkadzał mi hałas karetek pogotowia. Ja się czułam może nie od razu jak w Nowym Jorku, ale tak mniej więcej (śmiech). Mieszkałam nad Karczmą Słupską (obecnie Bioteka – red.), w której w środy i w soboty był dancing. Dudniło strasznie, tak do godz. 23., ale ja to lubi-łam. Widziałam przez okno panie w eleganckich sukniach, panów w garniturach. A w tygodniu chodziłam do Karczmy po pierogi.
Później swoje życie związałaś z Kaliną, konkretnie z Gubałówką. Powiem szczerze, a jestem chłopakiem z Kaliny, że dopiero przy okazji promocji książki dowiedziałem się, że ta część tak się nazywa.
– I nie jest to nowe określenie, mówili mi to tym sąsiedzi, że kiedyś naprawdę wystarczyło powiedzieć taksówkarzowi „poproszę na Gubałówkę” i wiedział, dokąd jechać. W prześwicie bloku przy ul. Kiwerskiego mamy zresztą nawet mural z tą nazwą”[1].
Na zakończenie spotkania obydwoje zostali uhonorowani przez Prezydenta Klubu książkowymi upominkami autorstwa Andrzeja Ludka.
Kuluarowe dyskusje z p. Małgorzatą przeciągnęły się o godzinę z zapowiedzią kolejnego, niezwykle wspomnieniowo-sentymentalnego spotkania, pobudzającego do aktywnej dyskusji kolegów szczególnie związanych zawodowo z architekturą i budownictwem.
SJD
[1] Fragment wywiadu Tomasza Kowalewicza z Małgorzatą Domagałą podczas autorskiego spotkania o „Blokowiskach Lublina” na I Lubelskich Targach Książki.





